Back to top

Aktualności

Jesteś tutaj

Aktualności

Międzynarodowy Dzień Teatru - przesłanie Dyrektor Gołdy Tencer

Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru przed spektaklem „Jak w przedwojennym kabarecie” kierownik literacki Teatru Żydowskiego Remigiusz Grzela przeczytał orędzie kubańskiego reżysera i dramatopisarza Carlosa Celdrana. Z okazji tego święta osobiste przesłanie przedstawia również Dyrektor Gołda Tencer.

 

Kiedy przekroczyłem bramę „labiryntu zwanego teatrem” – jak go określił Wyspiański – dość szybko zgubiłem drogę i od tej chwili innego świata już nie widziałem. Toteż nawet w chwilach najbardziej dramatycznych, a tych w moim życiu nie brakowało, nie szukałem wyjścia z teatru, bo wiedziałem, że go nie znajdę – pisał w swoim pamiętniku „Labirynt teatru” Arnold Szyfman, założyciel Teatru Polskiego w Warszawie, dzisiaj powiedzielibyśmy nowoczesny menedżer.

Tak się złożyło, że z okazji zdanej matury dostałam tę książkę Szyfmana z symboliczną dla mnie dedykacją „Przyszłej Idzie Kamińskiej”. Bo od dziecka występowałam, grałam na pianinie, śpiewałam. Bardzo wcześnie zaczęłam grać w spektaklach. Do Łodzi, gdzie mieszkałam, przyjeżdżał często Teatr Żydowski, który wcześniej, do 1953 roku, właśnie w Łodzi miał swoją siedzibę. Biegałam na wszystkie spektakle. Zdarzało się, że jeden tytuł oglądałam wielokrotnie.

Pamiętam słynną aktorkę Rywę Buzgan, która grała Bube Jachne w „Śnie o Goldfadenie”. Wchodziła na scenę charakterystycznym krokiem i metalicznym głosem mówiła: „Kim, kim kim mit mit…”. Do dzisiaj mam ciarki na plecach. Chodziliśmy do teatru całą grupą, siadaliśmy na drugim balkonie i w napięciu patrzyliśmy na scenę.

Z Idą Kamińską, patronką Teatru Żydowskiego, którego jestem dzisiaj dyrektorem, spotkałam się w życiu kilkakrotnie.

Trafne to, co napisał Szyfman: wyjścia z teatru nie ma. Więcej, wchodząc do tego labiryntu, wyjścia nie chcę się szukać. Dotyczy to zarówno nas twórców, jak i Państwa, widzów. Ani bez nas, ani bez Was teatru by nie było. Nasza relacja jest koniecznością teatru, to jego tajemnica, jego i nasze misterium. Bo jak to się dzieje, że od Państwa energii, samopoczucia, otwartości, zaufania zależy jakość naszej pracy? Podobnie jak i od nas, naszej energii, otwartości i zaufania zależy Państwa odbiór, Wasze zadowolenie, czasem nawet katharsis. Jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni.

Teatr to ta wspaniała machina, która przenosi nas w przestrzenie na co dzień niedostępne. Pracują na to dziesiątki osób – aktorzy, dźwiękowcy, elektrycy, maszyniści, technicy, garderobiane, fryzjerki, krawcowe, inspicjenci, scenografowie, również cały zespół administracyjny. Międzynarodowy Dzień Teatru to nasze wspólne święto.

Teatr Żydowski w przyszłym roku będzie obchodził 70. rocznicę swojego istnienia. Wiele działo się w tym czasie w historii naszego kraju. Dla Teatru Żydowskiego najtrudniejszy był czas po marcu 1968 roku. Polscy Żydzi, w tym wielu ocalonych z Zagłady, w znakomitej większość zostali zmuszeni do emigracji. Wyjechała też Ida Kamińska, odnowicielka i dyrektorka Teatru Żydowskiego. Ta, która mówiła, że Teatr Żydowski to pomnik upamiętniający sześć milionów pomordowanych Żydów. Ale dodawała też, że choć spektakle grane są w jidysz, to nie jest teatr etniczny. Po prostu dobry teatr, jeden z ważnych teatrów Warszawy. Taki jest na pewno dzisiejszy Teatr Żydowski.

My, którzy tu zostaliśmy, odprowadzaliśmy naszych bliskich, naszych przyjaciół na Dworzec Gdański, płacząc z nimi, ale i płacząc z powodu swojej samotności. Nie wyjechałam w 1968 roku ani później. To wtedy związałam się z Teatrem Żydowskim, który na początku właściwie nie miał dla kogo grać. Graliśmy i płakaliśmy. Szymon Szurmiej, ówczesny dyrektor Teatru Żydowskiego wiedział, że Teatr Żydowski powinien przywrócić Warszawie i Polsce żydowską kulturę tych, którzy zginęli w Zagładzie, tych, którzy ocaleli i których z Polski wyrzucono. Był głosem sumienia.

Kiedy po śmierci Szymona Szurmieja obejmowałam dyrekcję Teatru Żydowskiego nie przyszło mi do głowy, że przyjdzie mi się mierzyć z najtrudniejszymi kartami historii tego teatru. Działkę, na którym stał przy placu Grzybowskim sprzedano, a budynek, z którego tak dumna była Ida Kamińska i w którym zagraliśmy tysiące spektakli spotykając się z Państwem i przeżywając wzruszenia, zburzono. Dzisiaj jest w tym miejscu parking. Ale teatr to więcej niż budynek. To nasze z Państwem spotkanie. Dlatego od razu wyszliśmy na plac Grzybowski, aby w plenerze zagrać dla Państwa „Skrzypka na dachu”. Żydzi z Anatewki często też tracili więcej niż mieli.

Dzisiaj działamy w bardzo trudnych warunkach, dysponując maleńką sceną na ul. Senatorskiej i wynajmując sale, tak jak od przychylnego nam Klubu Dowództwa Garnizonu Warszawa, któremu dziękuję. Mimo drastycznie obciętych dotacji na działalność teatru, braku własnej sceny i własnego miejsca, jesteśmy, gramy dla Państwa każdego wieczora.

Kiedy obejmowałam dyrekcję Teatru Żydowskiego nie przyszło mi do głowy, że będę również musiała stawić czoła ludziom, którzy przyszli do Teatru Żydowskiego, aby go zniszczyć. Z tego miejsca powiem to wyraźnie: Nie zniszczą, bo im na to nie pozwolę.

Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich przetrwa, w imię tych wszystkich wspaniałych i nie żyjących już twórców, którzy temu teatrowi oddali najlepsze lata swojego życia, w imię tych wszystkich, którzy go dzisiaj wspólnie ze mną tworzą. Tych, którym zależy na upamiętnieniu i kontynuacji olbrzymiego dziedzictwa polskich Żydów, jakie jest częścią polskiego dziedzictwa kulturowego.

My, artyści, mamy najpotężniejszą siłę – wrażliwość. Dlatego dzisiaj stoję przed Państwem składając Państwu i Zespołowi Teatru Żydowskiego najlepsze życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.

Gołda Tencer