Back to top

Aktualności

Jesteś tutaj

Aktualności

Icchak Kacenelson - 75. rocznica śmierci

„O, bólu mój! Mój ty bólu! Żydzi żyjący sobie
Gdzieś za morzami – jak dobrze, jak dobrze wam w tej oddali,
Że nie zaznaliście tego! Gdyby mój ból do was dobiegł,
W życie by wsączył truciznę, zamroczyłby i powalił.

O, bólu mój! Ty we mnie rośniesz, wzmagasz się, wzbierasz łzami – 
Czemu mnie drążysz? Czy chciałbyś zostać, czy wyrwać się starasz?
O, nie wyrywaj się, bólu. Wzrastaj, bądź we mnie i zamilcz.
Zamilcz, bo nazbyt mi ciążysz, bos nie na moją jest miarę.

(...)

Jam jest ten, który to widział, który przyglądał sie z bliska,
Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy. (...)”

„O, bólu mój” – fragment poematu „Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie” w przekładzie autorstwa Jerzego Ficowskiego.

Wśród setek tysięcy więźniów obozu koncentracyjnego, jakim było w latach okupacji getto warszawskie, będące zarazem przedsionkiem i miejscem zagłady, przebywał wraz z żoną i trzema synami uciekinier z Łodzi, wybitny poeta i dramaturg piszący po hebrajsku i po żydowsku – Icchak Kacenelson (1.07.1886 – 1.05.1944). Przed wojną znany był szeroko wśród czytelników jako autor wierszy i sztuk scenicznych dla dzieci. Dziś, siedemdziesiąt pięć lat od tragicznej śmierci poety, pozostał w literaturze przede wszystkim jako autor „Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie”, wstrząsającego dokumentu, artystycznego świadectwa prawdy. 14 sierpnia 1942 roku w rozpoczętej 22 lipca „wielkiej akcji” likwidacyjnej getta warszawskiego autor „Pieśni” utracił żonę Chanę i dwóch młodszych synów - Bencjona i Jomele. Wywieziono ich do Treblinki. Sam Kacenelson z najstarszym synem widział jeszcze wybuch powstania w getcie warszawskim, następnie przeszli przez „Hotel Polski”, gdzie mieli uratować się Żydzi, którym udało się zdobyć paszporty państw południowoamerykańskich, a stamtąd, poprzez obóz we Francji, trafili do Auschwitz gdzie zginęli najprawdopodobniej 1 maja 1944 roku. „Pieśń” jest swoistym testamentem autora, przesyconym uczuciami człowieka, który utracił całą rodzinę i czuł swoją bezsilność. Opisał w niej życie i śmierć w getcie, akcję likwidacyjną, powstanie.

Nie ma podobnego utworu w całej historii literatury. Skazany na śmierć, świadek męczeństwa swoich bliskich i swego narodu stworzył poemat bardzo osobisty – pojawiają się w nim autentyczne imiona i nazwiska przyjaciół poety. Jednocześnie jest to głos wszystkich pomordowanych, tych z warszawskiego getta, z Sobiboru, Treblinki, Oświęcimia, Bełżca oraz innych miejsc zagłady. Powstała wstrząsająca pieśń - dokument, pieśń – testament, pieśń – pożegnanie narodu.